Co z suchą zgnilizną i daktylium?

W okresie wiosenno-letnim sygnalizowano pojawianie się niewielkich, chociaż czasami licznych ognisk suchej zgnilizny w pierwszym rzucie (fot. 1). Po ich wczesnym zabezpieczeniu nie zaobserwowano kolejnych infekcji w następnych rzutach z tych ognisk. Przeprowadzona analiza tego zjawiska wskazuje, że przyczyną były nasilone naloty muchówek (fot. 2) przenoszących na swych odwłokach zarodniki suchej zgnilizny. Muchówki te nalatywały na uprawę w czasie załadunku z własnej pieczarkarni, w której były porażone uprawy na trzecim rzucie lub też z okolicy. Owady te są w stanie pokonać odcinek nawet 8 kilometrów! Pojawienie się wspomnianych objawów suchej zgnilizny skorelowane było z wczesną i ciepłą wiosną. Aby zapobiegać takiemu zjawisku należy zniszczyć muchówki przed usuwaniem podłoża oraz wykonać zabieg niszczący w otoczeniu pieczarkarni przed załadunkiem nowego podłoża.

Inna sytuacja miała miejsce z pojawianiem się infekcji daktylium mimo dobrych warunków do utrzymania odparowania w hali uprawowej. Przyczyną tych sytuacje były zanieczyszczone filtry. W pieczarkarniach używa się, co do zasady, filtrów wykorzystujących włókninę do zatrzymywania zanieczyszczeń z powietrza. Przy silniejszym zabrudzeniu osiadły kurz przedostaje się do hali uprawowej wraz z zarodnikami daktylium, które rozprzestrzeniane są wraz z powietrzem. Należy przyjąć zasadę, aby każdorazowo przed nowym cyklem wymieniać włókninę na filtrach wlotowych i żaluzji wylotowej . Alternatywnym rozwiązaniem może być dezynfekcja hali uprawowej gazowym ClO2. Jest to ostatnia nowość w zakresie dezynfekcji hal uprawowych.

Fot. 1 Ogniska suchej zgnilizny

  Fot. 2 Muchówki

dr Nikodem Sakson